Witajcie na moim blogu!
₊⊹──────────⭑⋆༺𓆩𖤐𓆪༻⋆⭑──────────⊹₊
Swoją przygodę z "Lychee☆Hikari Clubem" zaczęłam zupełnie na opak. Zamiast w pierwszej kolejności przeczytać mangę, postanowiłam obejrzeć ośmioodcinkowe anime stworzone na jej podstawie. Już po obejrzeniu pierwszego odcinka da się zauważyć, że nie mamy tu do czynienia z wierną adaptacją materiału źródłowego. Twórcy zdecydowali się przekształcić brutalny horror w niepozornie wyglądającą czarną komedię pełną absurdu i groteski. Choć w tamtym momencie moja wiedza o tej całej serii była praktycznie zerowa, i tak bawiłam się na tyle przednio, że aż zechciałam dalej odkrywać to uniwersum. Po prostu musiałam dowiedzieć się, co tak naprawdę kryje się za tą dziwną, ale jednocześnie intrygującą atmosferą. Moja intuicja zdecydowanie nie zawiodła, wręcz przeciwnie – był to niepodważalny strzał w dziesiątkę.
Brak oficjalnego polskiego tłumaczenia zmusił mnie do sięgnięcia po angielskie wydanie, co było swego rodzaju rewolucją w mojej kolekcji. Jak pewnie wiecie, sprowadzanie mang z zagranicy to drogi interes – ceny tomów są wiele wyższe niż zazwyczaj, a do tego trzeba jeszcze doliczyć często niemałe koszty wysyłki. Przez długi czas skutecznie powstrzymywało mnie to przed inwestowaniem w mangi po angielsku, jednak w tym przypadku uznałam, że mój portfel jest w stanie przeboleć taki wydatek. Ten konkretny zakup utwierdził mnie w przekonaniu, że czasem warto przepłacić, żeby doświadczyć czegoś naprawdę wyjątkowego i wzbogacić swoją kolekcję o tytuł, który trudno wyrzucić z pamięci.
W dzisiejszej recenzji opowiem wam nieco o tym, co sprawia, że "Lychee☆Hikari Club" wyróżnia się na tle innych serii, oraz podzielę się moimi wrażeniami po lekturze tej mangi.